Obsługiwane przez usługę Blogger.

ANASTASIA BEVERLY HILLS MINI MATTE LIPSTICKS

Anastasia Beverly Hills jakiś czas temu pojawiła się w polskiej Sephorze i mamy wreszcie dostęp do wielu produktów, które możemy obejrzeć nie tylko na ekranie monitora, ale sprawdzić je i dotknąć przed zakupem. I przez to zainteresowanie marką znacznie wzrosło. Właśnie dlatego postanowiłam powiedzieć Wam coś więcej na temat tych pomadek, bo o tych w formie sztyftów zbyt wiele się nie mówi ;)


Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii na temat rozświetlacza Amrezy to tutaj poczytacie o nim więcej. Pomadki, o których dzisiaj mowa, trafiły do mnie dzięki Patrycji z bloga interendo.pl. Wybrałam dwa kolory - orchid i plumeria. Cały zestaw zawiera 4 szminki i kosztuje 95 zł. Obie pomadki to intensywne, wyraziste odcienie różu. Niestety na zdjęciu na stronie Sephory wyglądają inaczej - są bardziej zgaszone, brudne, z domieszką szarości. Jeśli ktoś kupi ten zestaw w ciemno, bez obejrzenia swatchy w internecie, na pewno się zdziwi.


Na powyższym zdjęciu widzicie jak w rzeczywistości prezentują się te kolory. Od lewej jest orchid, następnie plumeria. Orchid jest jaśniejszy i według mnie przebywa już na skraju oczodajności, natomiast plumeria jest ciemniejsza, głębsza i elegancka. Pierwsza będzie świetnie wyglądała w makijażu typu no makeup, tylko z akcentem wyrazistej szminki. Druga fajnie sprawdzi się na wieczorne wyjścia. Ja takie kolory uwielbiam, mój typ urody bardzo lubi takie wyraziste pomadki. Natomiast, gdybym kupiła je z zamiarem posiadania zgaszonych, brudnych róży, byłabym bardzo zawiedziona.


A jak sprawdza się ta formuła? Powiem Wam szczerze, że jest przyjemna. Wykończenie tych pomadek jest matowe, ale wysuszają one ust tak, jak robią to wersje matowe w płynie tej samej marki (dla mnie mnie płynne pomadki Anastasii niestety są zbyt suche, zdecydowanie daleko tej formule do pomadek Hudy, które uwielbiam).
Na stronie znajdziecie jeszcze jeden zestaw, z kolorami w wersji nude. W przypadku zakupu pełnowymiarowej szminki, wybór kolorów jest spory, bo występują one w 36 odcieniach. Myślę, że w ofercie każdy znajdzie coś dla siebie, bo bez problemu znajdziemy tu odcienie nude, ale też odjechane kolory.
Natomiast minusem jest ich aplikacja. Pomadki są dosyć kredowe i mogą sprawiać kłopoty przy nakładaniu. Jeśli chodzi o trwałość to na ustach utrzymują się dość dobrze i ładnie się ścierają.


Czy są na tyle wyjątkowe, żebym miała szaleć na ich punkcie? Odpowiem, że nie. Są to przyjemne pomadki, natomiast myślę, że w tej cenie znajdziemy na rynku ciekawsze propozycje.
Dajcie znać czy już testowaliście pomadki Anastasii i czy je lubicie?

4 komentarze

  1. Jakoś te drogie i popularne na świecie pomadki kuszą mnie mniej niż ich tańsze odpowiedniki :) i jak widzę, w ich przypadku niewiele tracę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie testowałam... Przyznam się szczerze, że jestem fanką Golden Rose. Ich szminki są tanie, a u mnie sprawdzają się bardzo dobrze :D

    Pozdrawiam,
    Fantastic Chapter

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam nic z tej marki, i chociaż kolory są świetne to długo bym się zastanawiała nad zakupem - nie lubię malować ust. Ale po raz kolejny - kolorki są mega!

    OdpowiedzUsuń