Obsługiwane przez usługę Blogger.

FENTY BEAUTY STUNNA LIP PAINT UNCUFFED - HIT CZY KIT?

Pomadki Fenty Beauty robią szał w sieci. Wiele osób je kocha, a część nienawidzi. Jak jest naprawdę? Czy pomadka w odcieniu uncuffed porwała moje serce? Tego dowiecie się w dalszej części wpisu.


Fenty Beauty Stunna lip paint longwear fluid lip color (dłuższej nazwy nie było? :) to szminka w płynie zamknięta w przepięknym, wyjątkowym i bardzo charakterystycznym opakowaniu. Jest ono ciężkie i solidne. Co prawda, przez taki nietypowy kształt, zajmuje trochę miejsca w torebce, ale dla mnie nie jest to problem. Jest ozdobą każdej torebki i każdej toaletki ;)


Stunna lip paint to nietypowa pomadka matowa, ponieważ nie ma mocno zastygającego działania (co robi większość typowych matowych szminek w płynie). Jej wykończenie jest matowe, ale jest to taki miękki mat, satynowy.

Na ustach prezentuje się pięknie i co najważniejsze, nie robi ustom masakry - nawet przy całodziennym noszeniu. To cenna informacja dla osób, które mają problemy z używaniem standardowych matów na ustach. Pomadka Fenty może okazać się dla Was odkryciem. 



Kolor uncuffed u mnie wygląda na ciemniejszy, niż w opakowaniu. Nie jest to niczym dziwnym, bo wiele pomadek na różnych karnacjach prezentuje się inaczej. Mimo to, bardzo mi się podoba. To taki ciemniejszy, przybrudzony róż z nutą brązu i fioletu. Jest naprawdę śliczny, a ja w takich kolorach czuję się bardzo dobrze. Brakuje mi tylko większej ilości kolorów, bo oprócz tej, korci mnie jeszcze jedynie czerwień uncensored.


A teraz, co by nie było tak słodko. W czym tkwi szkopuł? Czemu niektórzy jej nienawidzą? Już wyjaśniam.
Stunna lip paint posiada bardzo płynną, lejącą formułę, która ma tendencję do ultraszybkiego rozlewania się i wchodzenia nawet w najmniejsze załamania skóry. Ale - ważna uwaga - dzieje się to tylko, gdy zaaplikujemy jej zbyt dużo. Dużo oznacza przede wszystkim standardową aplikację (pewnie się teraz pukacie po głowie). A polega ona na tym, że wyciągamy aplikator z opakowania i aplikujemy od razu na usta pomadkę. I właśnie tu dochodzimy do sedna problemu.

Aplikator ma ciekawy kształt i ułatwia malowanie ust, ale nabiera naprawdę ogromną ilość produktu. Gdy taką ilością pomalujemy usta, rozlewanie może się pojawić. 


Polecam Wam dwa sposoby aplikacji:
1. maksymalne zdjęcie nadmiaru produktu z aplikatora i dopiero malowanie ust
2. sięgnięcie po dodatkowy aplikator lub pędzelek i malowanie ust minimalną ilością produktu

Te dwa sposoby mogą sprawić, że Wasz problem się rozwiąże i pokochacie tę pomadkę tak samo jak ja. I tu mogę z czystym sumieniem powiedzieć Wam, że jest to obecnie jedna z moich ulubionych pomadek. Cudnie wygląda także w połączeniu z błyszczykiem Fenty Beauty Gloss bomb universal lip luminizer fenty glow.

Jeśli jesteście ciekawi jak prezentuje się ta pomadka na ustach to zapraszam do obejrzenia filmu:


Życzę sobie i nam wszystkim, żeby pojawiło się więcej kolorów, bo wtedy każdy będzie mógł znaleźć kolor dla siebie :)

8 komentarzy

  1. Mnie jakoś ona nie kusi,faktycznie jest ogromna ilość negatywnych opinii przez co chyba bardziej mnie zniechęca do zakupu

    OdpowiedzUsuń
  2. Nasłuchałam się wiele pozytywów na jej temat, jednak bardziej oglądam wszystko w ramach ciekawostki, niż kosmetyku, który muszę mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nigdy mnie nie kusiły te pomadki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja pierwszy raz o niej słyszę :o Kolor faktycznie ma dosyć ciekawy, ale jednak ten "mat" zdecydowanie nie jest dla mnie. Ja lubię pomadki, które szybko zastygają, mają intensywne kolory i są trwałe :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja także pierwszy raz słyszę o tej pomadce. Aczkolwiek nie powiem - wyglądem naprawdę kusi. Wygląda na drogą i taką glamour. Może kiedyś wypróbuję jak wpadnie mi w łapki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzeba przyznać, że ma śliczne opakowanie. Ale sama w sobie mnie nie kusi

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomadka wygląda bardzo ciekawie. Muszę kiedyś wypróbować i dopiero wtedy ocenię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje się być interesująca.

    OdpowiedzUsuń