Obsługiwane przez usługę Blogger.

PHENOME BRILLIANT RESTORING TONER - CZY TO FAKTYCZNIE FENOMEN?

Na punkcie toników mam małą szajbę. Używam ich bardzo regularnie, rano i wieczorem. Testowałam już wiele takich preparatów i wcale nie tak łatwo jest mnie zadowolić. Najczęściej sięgam po hydrolaty i jeszcze jeden tonik, o którym już na blogu kiedyś wspominałam.


Dziś opowiem Wam o toniku marki Phenome, czyli toniku brilliant restoring toner. Najpierw kilka słów o szacie graficznej - czyż nie jest cudna? Opakowanie jest eleganckie, w minimalistycznym, ale nie nudnym stylu - zdecydowanie trafia w mój gust. Jedyny jego minus to atomizer, który wypluwa bliżej nieokreślone i niezbyt dokładne ilości płynu, przez co nieraz dostałam w twarz niczym z minimalnego bicza wodnego :D Wiem, że już na stronie dostępna jest wersja z inną formą dozowania, z czego niewątpliwie się cieszę :)


Tonik ten został stworzony dla skóry pozbawionej blasku, zmęczonej, posiadającej przebarwienia. Do jego składu naprawdę nie można się przyczepić. Główne składniki aktywne to ekstrakt z jabłka i miłorzębu japońskiego, a także wyciąg z aceroli i kwasy owocowe. 


Nie jest to produkt, który w ciągu jednej nocy nagle wymaże wszystkie przebarwienia na twarzy, jakie posiadacie. To nie gumka, która radzi sobie z ołówkiem w okamgnieniu. Nie oczekujmy od niego działania takiego, jakie mają pełne zabiegi z kwasami w dobrym salonie kosmetycznym czy kosmetologicznym. Mimo to, działa. 
Ja naprawdę widzę, że w subtelny sposób rozjaśnia skórę i dodaje jej blasku.
Jego formuła jest dosyć konkretna, przepełniona składnikami aktywnymi. Na skórze zostawia lekki film, który moja tłusta cera bardzo dobrze toleruje. Nie obciąża skóry. Nawilża, łagodzi i odświeża. Nazwa naprawdę dobrze odzwierciedla właściwości tego toniku.


Jako posiadaczka tłustej skóry, która prawie że już dobija do 30, szukam w takich produktach czegoś więcej, niż tylko nawilżenia i wyrównania pH.
Takie kosmetyki idealnie wpisują się w moje potrzeby. Jeśli szukacie produktu o szerokim spektrum działania, to bardzo polecam ten preparat. Brilliant restoring toner dopisuję do listy moich ulubieńców, a za jakiś czas pojawi się zbiorczy post, w którym te moje ukochane toniki i hydrolaty Wam pokażę :)

7 komentarzy

  1. Pierwszy raz widzę ten produkt, a na pewno bym go zapamiętała, bo ma przepiękną szatę graficzną, która od razu wpada w oko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ooo takich skłądnikach w kosmetykach jeszcze nie słyszałam:D tym bardziej o eekstrakcie z jabłka;D

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo lubię toniki z atomizerem, wygodnie mi się ich używa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa jestem Twojego zestawienia toników i hydrolatów :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale piękne i klimatyczne zdjęcia :) Nie znam tego toniku, ale jestem go bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten tonik ma szansę się u mnie sprawdzić! Z tej marki miałam miniaturkę maseczki do twarzy, która mnie wysypała :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam, że zainteresował mnie ten produkt. Muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń