Obsługiwane przez usługę Blogger.

CUDA W TUBKACH OD MARKI TOŁPA

Oba produkty znalazły się w torbie, którą otrzymałam na tegorocznej konferencji dla blogerów, czyli Meet Beauty. Peeling 3 enzymy i maska czarny detox to kosmetyki, na których widok osoba z cerą tłustą zaczyna świecić oczami. Bardzo lubię produkty złuszczające i oczyszczające oraz lubię markę Tołpa, więc od samego początku pokładałam w nich duże nadzieje. Jak się sprawdziły? Zaraz się dowiecie.



Czy muszę Was przekonywać do tego, że opakowania są świetne? Na pewno nie :) Szata graficzna oraz sposób zapakowania jest trafiony w 10! Skoro podzieliłam się moimi wrażeniami wizualnymi, to mogę przejść teraz do opowiedzenia Wam o moich wrażeniach z testowania tych kosmetyków.




Zacznę od peelingu 3 enzymy. Działanie tego kosmetyku opiera się na trzech enzymach - papainie, bromelainie i keratynazie. Ogromnym plusem takiego peelingu enzymatycznego jest brak konieczności drażnienia skóry przez działanie mechaniczne. To świetna opcja dla każdego, ale tę właściwość docenią szczególnie posiadacze skóry wrażliwej. Kosmetyk świetnie oczyszcza, wygładza skórę, zapobiega powstawaniu niedoskonałości i działa regulująco. Jest to jeden z intensywniejszych peelingów enzymatycznych, jakie dane mi było testować. To ogromny plus, bo na rynku jest wiele preparatów, które - według mnie - nie robią nic. Ten peeling 3 enzymy pokochałam od pierwszego wejrzenia i już wiem, że na jednej tubce nie poprzestanę :)



Drugi kosmetyk świetnie uzupełnia działanie pierwszego. To maska do twarzy czarny detox. Zawiera ona między innymi węgiel, borowinę i białą glinkę. Detox, to słowo, które idealnie odzwierciedla zawartość tubki. Maska jest naprawdę mocna. Głęboko oczyszcza, zmniejsza niedoskonałości, pochłania sebum i pozwala zwęzić pory. Maska sprawdzi się u osób z cerą tłustą, mieszaną, a także wrażliwą (ale nie naczynkową, gdyż dla takiej skóry będzie być zbyt silna). Jestem zachwycona siłą jej działania. Plusem jest formuła, która nie sprawia większych trudności podczas zmywania jej z twarzy. Przy zanieczyszczonej skórze zachęcam, żeby stosować maskę czarny detox dwa razy w tygodniu. To świetny produkt i z chęcią kupię go ponownie ;)



Wiele osób nie zwraca uwagi na to, jak ważną rolę w pielęgnacji odgrywają peelingi i maski. Tymczasem mają one ogromną moc i gdy tylko są produktami dobrze dobranymi do danego rodzaju skóry, mają szansę niewiarygodnie pozytywnie wpłynąć na jej stan i w szybkim czasie sprawić, że stanie się ona zdrowsza i piękniejsza :)

Znacie markę Tołpa? Jeśli tak, napiszcie w komentarzach - jakie produkty tej marki lubicie najbardziej ;)

WIBO CHROME DROPS - świetny rozświetlacz w płynie za grosze!

Era na kontrolowany błysk w makijażu nastała już dawno temu. I dobrze! Rozświetlacze mają magiczną moc. Nadają skórze blask i sprawiają, że staje się ona promienna i nabiera zdrowego wyglądu. Ostatnio do grona moich kosmetyków rozświetlających dołączyły krople rozświetlające Wibo Chrome drops liquid iluminator w odcieniu nr 1.



Płynny rozświetlacz z Wibo od razu przykuł moją uwagę podczas mojej wizyty w Rossmannie. Od jakiegoś czasu szukałam płynnego rozświetlacza, którego można by bez problemu kupić w drogerii. Kilka razy podchodziłam do szafy Maybelline, ale ich płynne rozświetlacze wcale mnie nie zachwyciły. Obok Chrome drops nie mogłam przejść obojętnie. Posiadam odcień nr 1, który ma różowe tony, ale mimo tego, jest to bardzo uniwersalny kolor. Nr 2 jest ciemniejszy i posiada złote tony.



Opakowanie zdecydowanie przyciąga uwagę i jest niezwykle fotogeniczne. Cieszę się, że marki drogeryjne zaczęły zwracać uwagę na ten aspekt, gdyż jest on bardzo ważny. Wiele osób lubi, gdy opakowanie jest ciekawe. Oczywiście, nie jest to aspekt najważniejszy - to zawartość decyduje o tym, czy produkt jest dobry, czy nie. Pewnie teraz nasuwa się Wam pytanie - czy Chrome drops to produkt dobry?



Nie będę Was trzymać w niepewności - to produkt niezwykle godny zainteresowania (szczególnie, że kosztuje raptem kilkanaście złotych!). Ogromnie zaskoczyła mnie jedna jego cecha, której się nie spodziewałam - trwałość. Na skroniach i nad kośćmi jarzmowymi (policzkowymi) rozświetlacze utrzymują się na ogół dobrze, gdyż te miejsca nie ulegają ciągłemu pocieraniu. Natomiast ja te krople testowałam także na dekolcie i ramionach. Zadowolona z efektu, jaki zobaczyłam po rozprowadzeniu produktu, ruszyłam ochoczo do łazienki i sięgnęłam po balsam w celu zmycia rozświetlacza z dłoni. I jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że balsam (który jak wiadomo, jest produktem tłustym i świetnie domywa wszelkiego rodzaju kosmetyki kolorowe) nie poradził sobie ze zmyciem Chrome drops! Rozświetlacz utrzymał się w stanie - prawie - nienaruszonym do końca dnia! Jest to niezwykła cecha, która sprawia, że produkt ten jest idealny do podkreślania ciała nawet na większe wyjścia. Mamy pewność, że pozostanie z nami przez cały dzień i noc.





Na powyższych zdjęciach możecie zobaczyć jak prezentuje się kolor w świetle dziennym w wersji przed i po roztarciu. Jego pigmentacja jest imponująca. Bez problemu można nim uzyskać look rodem z Instagramu. Chrome drops to rozświetlacz z delikatnymi drobinkami, które uwalniają swój blask wraz z promieniami słońca lub w sztucznym świetle. Jeśli nie lubicie drobinek to może to nie być produkt dla Was. Natomiast ja go Wam polecam z całego serca. Tym bardziej, że jest to bardzo tani i łatwo dostępny produkt. Niebawem nagram także film z testem na żywo tych kropli tak, abym mogła Wam pokazać je w całej okazałości.



Dajcie znać w komentarzach czy już testowaliście ten produkt i jak się u Was sprawdził? A może polecicie mi jakiś inny ciekawy, płynny rozświetlacz? ;)

TOO FACED SWEETIE PIE BRONZER - szarlotka do makijażu?

Nastała moda na używanie pudrów do konturowania w chłodnych odcieniach. Tymczasem pudry brązujące, lekko rozświetlające, potrafią nadać skórze efekt muśnięcia skóry promieniami słonecznymi. I za to je lubię. Ostatnio, moim ulubieńcem, oprócz pudru mineralnego 04 Golden Rose, stał się Too Faced Sweetie pie bronzer.



Czy muszę Was przekonywać do tego, że opakowanie i zawartośc prezentują się pięknie? Wiem, że nie każdy lubi tak słodko wyglądające kosmetyki, ale ja nie mogę przejść obok nich obojętnie.

Opakowanie jest wykonane porządnie i zawiera lusterko, przez co świetnie nadaje się do podróżowania.



A teraz opowiem Wam więcej o zawartości. Bonzer, jak widzicie na powyższych zdjęciach, posiada rozświetlające paski. Jeśli obawiacie się błysku w tego typu produktach, to przy pierwszym spotkaniu możecie się przerazić. Natomiast te paski to chwilowy bajer, gdyż znikają bardzo szybko - dosłownie po kilku maźnięciach pędzlem.

Bronzer pachnie i wygląda jak szarlotka. Występuje w jednym odcieniu, przez co osoby mocno opalone lub o ciemnej karnacji, nie polubią go - będzie dla nich zbyt jasny. Został stworzony z trzech kolorów - ciemniejszego brązu, jasnego różo-brązu i różu. Dzięki zastosowaniu tylu odcieni jest kosmetykiem niezwykle uniwersalnym. Może służyć zarówno jako bronzer, ale też róż.

Pozwala to zmniejszyć ilość produktów w kosmetyczce, co jest niezwykle istotne, gdy często podróżujemy.



Ostatnio coraz częściej sięgam po cieplejsze bronzery, które pozwalają uzyskać efekt skóry muśniętej promieniami słońca. Nadal uwielbiam efekt, jaki daje konturowanie i sięgam po takie produkty, gdy maluję się na większe wyjścia.

Sweetie pie ma satynowe wykończenie, bez drobinek brokatu. Uwielbiam efekt, jaki daje. Sprawia, że skóra wygląda zdrowo i promiennie.

Praca z nim jest niezwykle przyjemna. Bardzo łatwo się rozciera i nie tworzy plam ani smug. Jest trwały - na mojej tłustej skórze trzyma się przez cały dzień.



Na powyższym zdjęciu widzicie efekt, jaki daje Sweetie pie na podkładzie mineralnym kryjącym marki Annabelle minerals .

Jeśli szukacie bronzera o satynowym wykończeniu, który nie będzie typowo chłodnym, sinym produktem, to polecam Wam z calego serca Sweetie pie bronzer.

Ostatnio coraz więcej produktów marki Too faced pozytywnie mnie zaskakuje i z chęcią będę testować inne kosmetyki tej marki. Dajcie znać w komentarzach czy lubicie tę markę i czy macie w swoich zasobach jakieś produkty tej marki i jak się one u Was sprawdzają ;)