Obsługiwane przez usługę Blogger.

TOP PODKŁADY CERA TŁUSTA

Znalezienie dobrego podkładu dla cery tłustej lub przetłuszczającej nie jest łatwe. Wiele tego typu produktów w bardzo szybkim czasie zaczyna się wyświecać albo tworzyć ciastko. Oczywiście - na trwałość podkładów wpływają także bazy oraz pudry wykańczające, ale podkład ma tu ogromne znaczenie.



Jak wiecie, testuję wiele kosmetyków, a podkłady to jeden z najciekawszych elementów do testów. I dzięki takim testom znalazłam moje perełki. O jakich produktach mowa? Dowiecie się w dalszej części wpisu :)



Od bardzo dawna moim numerem 1 jest Estee Lauder double wear. Tego gagatka chyba nie muszę nikomu przedstawiać, ale zapewne chcecie poznać moje zdanie na jego temat. Ten podkład jest dla mnie produktem, który nakładam tylko na większe wyjścia. Przy codziennym stosowaniu potrafi zmęczyć skórę. Ma on właściwości zastygające, ściągające i wysuszające, dlatego nie polecam go do używania jako podkładu codziennego. Natomiast, dzięki takiej formule, jest kosmetykiem genialnym. Nie ściera się, nie waży, nie przemieszcza na skórze i nawet, jeśli w którymś momencie na twarzy pojawi się lekki błysk, to podkład po ściągnięciu sebum bibułką nadal pozostaje na twarzy w niezmienionej formie.

Czy nadaje się dla osób z cerą suchą? Tak, ale na większe wyjścia i po odpowiednim przygotowaniu cery - mocnym nawilżeniu. W przeciwnym razie może taką skórę bardzo mocno przesuszyć.



Too Faced Peach perfect to moje niedawne odkrycie. Nie sądziłam, że znajdę drugi tak dobry podkład, który mogłabym - prawie - postawić obok mojego faworyta. Mówiąc "prawie" mam na myśli jeden minus - kolor. Najjaśniejszy, który posiadam, czyli snow, nie jest wcale taki super jasny i wpada w lekko brzoskwiniowe tony. Ja w podkładach preferuję beżowo-żółte zabarwienie. Brakuje mi w nim tych żółtych pigmentów. Natomiast, po nałożeniu pudru i innych produktów, kolor aż tak mocno się nie odznacza. Dlatego jestem w stanie powiedzieć, że w klasyfikacji, jest on znacznie wyżej, niż na miejscu 2 ;)

Podkład ten ma świetną formułę, która sprawia, że skóra bardzo długo pozostaje matowa. Nie polecam go osobom z cerą bardzo suchą, gdyż ma on naprawdę mocne działanie matujące. Posiadacze cery tłustej będą zachwyceni. Podkład ten jest długotrwały, nie zbiera się w załamaniach i pięknie wygląda na zdjęciach. Nie ma aż tak mocno ściągającej formuły, dlatego spokojnie mogę polecić go do częstszego stosowania ;)



Kat Von D Lock it to najbardziej kontrowersyjny podkład, jaki znam. Zaraz dowiecie się dlaczego. Jego gama kolorystyczna jest imponująca. Posiada bardzo mocne krycie, które jest w stanie zakryć nawet tatuaż. Ma specyficzną formułę. Jest bardzo gęsty i może sprawiać trudności w aplikacji. U niektórych osób spływa i wyświeca się i to jest ta cecha, która sprawia, że jedni go kochają a drudzy nienawidzą. Ja należę do tego pierwszego grona. W porównaniu do podkładu Double wear i Peach perfect, ten faktycznie wyświeca się szybciej. Natomiast na twarzy wygląda pięknie. Mocno kryje i nie daje 100% matowego wykończenia. Skóra wygląda genialnie. Użyty w odpowiedniej ilości nie daje efektu maski. Nie przesusza nadmiernie, dlatego inne typy cer także mogą po niego sięgnąć. Szczególnie polecam ten produkt do sesji zdjęciowych, gdyż sprawia, że twarz wygląda nieskazitelnie.



W zestawieniu nie mogło zabraknąć podkładu drogeryjnego. Maybelline Fit me to bardzo ciekawa propozycja. Ze wszystkich wymienionych tu produktów jest najlżejszy. Ma przyzwoite krycie, nie daje efektu maski i całkiem fajnie utrzymuje się na twarzy. Dość dobrze ukrywa widoczność porów, natomiast nie wygładza skóry tak mocno jak specjalnie do tego przeznaczone bazy. Jest niezwykle łatwy w aplikacji. Myślę, że mogę go polecić posiadaczom różnych typów skóry - jego zachowanie będzie w dużej mierze zależało od zastosowanej bazy i pudru.



Ostatni podkład, o którym chcę Wam powiedzieć, to matujący Annabelle Minerals. Minerały kocham miłością ogromną i nie wyobrażam sobie bez nich mojego codziennego makijażu. Tak, jeśli oglądacie mnie na Instastories, to w 90% mam na sobie podkład mineralny. Zadajecie mi mnóstwo pytań odnośnie podkładów mineralnych i dlatego postanowiłam umieścić go w tym zestawieniu - mimo, że z minerałkami praca wygląda trochę inaczej.

Gama kolorystyczna jest ogromna i każdy znajdzie dla siebie odcień idealny. Podkład matujący ma świetne krycie, które z łatwością można budować.

Uwielbiam ten podkład używać w duecie z primerem glinkowym tej samej marki. To duo sprawia, że makijaż utrzymuje się cały dzień (codziennie noszę okulary, więc jedynie okolice pod okularami potrafią ucierpieć). Skóra wydziela po jakimś czasie sebum, natomiast odsączenie go w papierek nie narusza struktury podkładu. Dodatkowo, skóra czerpie same korzyści ze stosowania minerałów i nie pojawiają się na niej wypryski czy podrażnienia spowodowane używaniem innych kosmetyków kolorowych.

Annabelle Minerals posiada 3 wersje podkładów - kryjące, matujące i rozświetlające, więc każdy znajdzie coś dla siebie.


To były moje ukochane podkłady. Powiedziałam Wam czemu je tak bardzo lubię. Podzielcie się ze mną w komentarzach informacją - jakie Wy podkłady lubicie najbardziej i jaką macie skórę - jestem tego niezwykle ciekawa ;)

PIELĘGNACJA CERY Z MARKĄ SYNCHROLINE - BOMBA WITAMINY C I ŻEL DO SKÓRY TŁUSTEJ, KTÓRY NIE WYSUSZA

Pogoda wreszcie zaczęła się zmieniać i przywołała wiosenną aurę. Wiosna to idealny czas na stosowanie kuracji pielęgnacyjnych. Dzisiaj chcę Wam przestawić produkty, które testuję już od jakiegoś czasu. Mowa o kosmetykach marki Synchroline, która posiada w ofercie dermokosmetyki. Jakie produkty testowałam i jak się one u mnie sprawdziły? Dowiecie się w dalszej części postu :)





Do testów wybrałam kosmetyki, które bardzo mnie zainteresowały. Mowa o żelu do mycia twarzy Aknicare cleanser oraz kuracji z wit C Synchrovit C. Jeśli jeszcze nie wiecie, posiadam cerę tłustą, ze skłonnością do powstawania niedoskonałości. W preparatach do pielęgnacji twarzy szukam działania regulującego, oczyszczającego ale bez przesuszania, które tłustej skórze wyrządza ogromną krzywdę.



Pierwszy produkt, o którym chcę Wam powiedzieć to żel do mycia twarzy Aknicare cleanser, który został stworzony z myślą o skórze trądzikowej i tłustej. Posiada właściwości odświeżające, matujące i oczywiście oczyszczające. Składnikiem aktywnym jest tutaj kwas pirogronowy, który działa antybakteryjnie, zmniejsza zaskórniki, rozjaśnia, poprawia koloryt skóry oraz zmniejsza grubość warstwy rogowej. Składnik ten może być z powodzeniem używany przez osoby z aktywnymi zmianami ropnymi oraz problemami naczyniowymi.



Nie wyobrażam sobie mycia twarzy bez użycia wody, dlatego żele do twarzy zajmują ważne miejsce w mojej codziennej pielęgnacji. Aknicare cleanser używałam codziennie, rano i wieczorem. Sprawdził się świetnie. Zostawia on uczucie mocno oczyszczonej skóry, ale bez mocnego ściągnięcia (czego nie lubię w tego typu preparatach). Zmywałam go z twarzy za pomocą takich gąbeczek, które widzicie na powyższym zdjęciu lub gąbką konjac czy szmatką do twarzy. Testowałam jego działanie także bez tych rzeczy i w tej opcji także świetnie domywał skórę - jednak ja preferuję mycie twarzy żelem z użyciem dodatkowych akcesoriów. 
Komu mogę ten żel polecić? Zdecydowanie osobom z problemami skórnymi w postaci pojedynczych zmian, mocnego trądziku oraz cerze tłustej. Każdy rodzaj skóry wymaga odpowiedniego demakijażu, ale niewłaściwe domywanie twarzy najszybciej daje się we znaki właśnie osobom z cerą tłustą i trądzikową. Te typy skóry zanieczyszczają się najszybciej, więc demakijaż spełnia kluczową rolę w dążeniu do ładnej i zdrowej cery. Moja skóra tłusta bardzo go polubiła i sięgam po niego z przyjemnością ;)



Drugi produkt, w którym jestem totalnie zakochana, to Synchrovit C. To serum z witaminą C, dysmutazą ponadtlenkową (SOD) i cynkiem. Preparat ten najlepiej stosować w formie kuracji, gdyż wtedy daje najlepsze rezultaty. Serum działa przeciwzmarszczkowo, antyoksydacyjnie. Rozjaśnia przebarwienia i zmniejsza pojedyncze zmiany. Dodatkowo, ma działanie regulujące, które w tym przypadku docenią osoby z cerą tłustą, czyli taką jaką posiadam ja. 
W preparacie została zastosowana technologia liposomowa, co zapewnia szybkie wchłanianie i wysoką skuteczność działania. I faktycznie tak jest. Formuła została dopracowana tak, aby nie sprawiała problemów podczas i po aplikacji. Serum posiada lekką konsystencję, która genialnie się wchłania. Nie pozostawia tłustej, lepkiej warstwy, czego wiele osób nie lubi.



Przy pierwszym otwarciu należy zwrócić uwagę na odpowiednie przygotowanie preparatu do użytku. Nie obawiajcie się, jest to niezwykle proste. W opakowaniu znajduje się skuwka-kroplomierz oraz buteleczka z produktem z zakręcanym korkiem. Należy ostrożnie odkręcić opakowanie i do płynu wsypać zawartość małej fiolki. Następnie zakręcić opakowanie skuwko-kroplomierzem i wymieszać. I preparat już jest gotowy do używania! Prawda, że proste?
Pewnie teraz zadajecie sobie w głowie pytanie - po co producent wymyślił takie opakowanie? Nie łatwiej byłoby podać klientowi gotowy produkt?
Otóż nie. Marka dba o to, aby każdy z nas miał możliwość otrzymania świeżego, a co najważniejsze działającego preparatu. Jeśli tego nie wiecie, witamina C jest niezwykle wrażliwa i niestabilna, przez co okres jej przydatności jest niezwykle krótki. Właśnie dlatego przy pierwszym otwarciu istnieje potrzeba przygotowania preparatu. Dzięki temu mamy pewność, że serum będzie działać w 100%.
Po otwarciu buteleczki kosmetyk należy zużyć w ciągu 10 dni.



Jak serum Synchrovit C sprawdziło się u mnie? Aplikowałam je codziennie, na noc. Sprawiło ono, że moja skóra w bardzo szybkim czasie nabrała promiennego, zdrowego wyglądu. Zyskała na gładkości, a ilość wydzielanego sebum znacznie się zmniejszyła. 
Miałam do czynienia z kilkoma preparatami z witaminą C dostępnymi na rynku, ale ta lekka formuła i szybkość działania, zdecydowanie zdeklasowała konkurencję. Uwierzcie mi, cerze tłustej nie jest łatwo dogodzić i nieraz używałam kosmetyki, które były po prostu nijakie. Ten preparat do nich zdecydowanie nie należy. 
Komu polecam to serum? Szczerze? Każdej osobie, która szuka produktu o działaniu rozjaśniającym, zmniejszającym przebarwienia, wygładzającym. Skóra w bardzo szybkim czasie dostrzeże efekty działania tego preparatu i zyska na witalności i zdrowym wyglądzie.
Zakochałam się w serum i jestem pewna, że nie będzie to moja ostatnia kuracja z jego użyciem ;)



A Wy, używaliście już jakichś preparatów z witaminą C? A może już znacie markę Synchroline? Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach :)