Obsługiwane przez usługę Blogger.

MOJE ULUBIONE ROZŚWIETLACZE DO TWARZY I CIAŁA

Rozświetlanie to jeden z moich ulubionych etapów wykonywania makijażu. Rozświetlacze sprawiają, że skóra staje się promienna, a makeup nabiera lekkości i świeżości. To istne cudo :)



Po jakie rozświetlacze najchętniej sięgam?

Do tego zestawienia wybrałam te, które lubię najbardziej i które świetnie sprawdzają się w mojej pracy. Znajdują się tu zarówno kosmetyki drogie, jak i tanie - cena nie ma tutaj znaczenia. Liczy się ich jakość - a tym produktom ufam w 100% :)



1. Wibo strobing make up shimmer kit - paleta zawierająca 4 rozświetlacze - od jasnych po ciemne, w neutralnych lub ciepłych odcieniach. Znajduje się tu rozświetlacz w kolorze złotym. Można nimi uzyskać delikatny i mocny efekt. Minus? Paleta zawiera dwa ciemniejsze odcienie, co może wpływać na małą użytkowość palety, natomiast osoby zajmujące się makijażem docenią tę różnorodność kolorów.

2. Makeup Revolution pearl light loose highlighter true gold - sypki rozświetlacz w jasnym odcieniu złota. Dobrze zmielony, bez dużych drobinek. Można nim uzyskać delikatny i mocny efekt. Świetnie wygląda na twarzy, ale ja najchętniej sięgam po niego w celu rozświetlenia dekoltu i ramion - wygląda bosko. Jest tani i niezwykle wydajny.

3. Lily Lolo paleta róż + rozświetlacz - produkt bardzo delikatny, ale widoczny na skórze. Posiada bardzo uniwersalny odcień. Nie zawiera żadnych drobinek, dlatego pokochają go fani naturalnego efektu. Ogromny plus? Świetny, naturalny skład.

4. Earthnicity silk glow - sypki rozświetlacz o chłodnej tonacji. Bardzo jasny. Posiada mikroskopijne drobinki. Ze względu na jasność wygląda świetnie u bladych osób.

5. Becca gold pop - prasowany rozświetlacz w kolorze złotym. Daje efekt mocnej tafli, bez żadnych drobinek. Daje efekt mokrej skóry, co wyróżnia go na tle innych. Ze względu na kolor i jego moc, należy uważać z jego aplikacją u bardzo bladych osób.

6. The Balm Mary-lou manizer - kultowy rozświetlacz w szampańskim odcieniu. Bardzo uniwersalny kolor. Można osiągnąć nim delikatny, ale i mocny efekt. Tworzy taflę, bez drobinek.

7. Kiko enriched flower highlighter - rozświetlacz z edycji limitowanej, co niezwykle mnie smuci. W opakowaniu posiada dwa odcienie, dzięki czemu jest niezwykle uniwersalny. Daje delikatny efekt, subtelny efekt, ale nie jest niewidoczny.

8. Inglot sparkling dust for face & body - sypki rozświetlacz o uniwersalnym odcieniu. Jest grubo zmielony, dlatego wymaga innego sposobu aplikacji. To produkt zdecydowanie po stronie rozświetlaczy w stylu "łubudubu". Jest bardzo widoczny i tworzy mocną taflę. Uwielbiam nakładać go na dekolt i ramiona.

9. My secret face illuminator princess dream - kultowy rozświetlacz w jasnym kolorze. Bardzo uniwersalny. Można nim uzyskać delikatny i mocny efekt. Stosunek jakości do jego ceny jest świetny i jeśli ktoś rozpoczyna zabawę z rozświetlaczami to zdecydowanie go polecam.



A Wy, jakie rozświetlacze lubicie najbardziej? :)

HITY W MOJEJ PIELĘGNACJI - KREM-ŻEL POD OCZY I KREM NA DZIEŃ MARKI O2SKIN

Marka o2skin od początku wzbudziła moje ogromne zainteresowanie. Nie tylko ze względu na piękne opakowania, ale także składniki aktywne czy formułę. Dzisiaj opowiem Wam o moich ulubionych produktach tej marki :)

Na wstępie, dla osób, które jeszcze nie wiedzą nic na temat mojej skóry - posiadam skórę tłustą, z wrażliwymi oczami i skórą wokół nich. Szereg produktów, a szczególnie do pielęgnacji oczu, podrażnia mnie lub uczula. Na szczęście w moich rękach pojawiają się takie fajne perełki, które pozwalają mi się nimi cieszyć w 100%.



Mój pierwszy ulubieniec marki o2skin to krem oxygen lifting day cream. Po otwarciu paczki ukazuje nam się kartonik, a w nim produkt. Krem, jak wszystkie produkty marki o2skin, posiada szklane, bardzo estetyczne opakowanie. Oczywiście, to nie opakowania są najważniejsze, ale ja lubię taki minimalistyczny styl. Zwracanie uwagi także na wygląd produktu to bardzo ważny element, który świadczy o profesjonalizmie marki.

Oxygen lifting day cream z 30% zawartością tlenu to krem do stosowania na dzień. W składzie występuje olej kokosowy, słonecznikowy, olej ze słodkich migdałów, masło shea, a także ekstrakt z owoców noni, kolagen, elastynę czy prowitaminę B5.
Przeznaczony jest do pielęgnacji skóry przesuszonej, odwodnionej, suchej, podrażnionej, dojrzałej.
Po otwarciu ważny jest przez 6 miesięcy.



Jako posiadaczka skóry tłustej obawiałam się szczególnie negatywnego wpływu oleju kokosowego na moją skórę. Natomiast moje obawy były niesłuszne. Nie dość, że moja skóra nie zareagowała żadnym wysypem, to wręcz pokochała ten produkt. Dzięki nawilżającemu, napinającemu działaniu i lekkiej formule, krem sprawdza się u mnie świetnie. Mocno nawilża, ale jednocześnie nie wpływa na zwiększenie wydzielania sebum. Tworzy idealną bazę pod makijaż. Przyznam się, że stosuję ten krem także na noc i także w roli kremu na noc sprawdza się świetnie. Natomiast osoby, które mają suchą lub przesuszoną skórę, na pewno będą potrzebowały w tym przypadku sięgnąć po krem na noc nourishing night cream.

Myślę, że jest to produkt tak uniwersalny, że sprawdzi się u wielu osób, z różną cerą. Moja tłusta także się z nim polubiła. Uwielbiam takie produkty i na pewno na jednym opakowaniu się nie skończy :)


Mój drugi ulubieniec to krem pod oczy oxygen lightening cream eye gel. Nie będę opisywać opakowania, bo jest tak samo ładne, jak i kremu do twarzy. Jedyny minus tego sposobu opakowania to pompka, która w przypadku, gdy krem się kończy, mogłaby lepiej go dozować ;)

Krem-żel pod oczy, tak samo, jak krem do twarzy, posiada 30% tlenu. W składzie znajdują się: olej z nasion bawełny, wyciąg z ziarna owsa, wyciąg ze świetlika, kofeinę, wit E, hialurionian sodu.
Produkt działa nawilżająco, odżywczo, przeciwobrzękowo. Rozjaśnia również cienie pod oczami.
Po otwarciu ważny jest przez 6 miesięcy.



Oxygen lightening cream to produkt nietypowy, gdyż ma silne działanie drenujące, które można być odczuwane na skórze w postaci lekkiego szczypania. Odpowiada za to wysokie stężenie kwasu hialuronowego. Niektórym osobom może ten efekt zdziwić, natomiast pokochają go osoby, które mają problemy z obrzękami wokół oczu. Mój problem zdrowotny to choroba Hashimoto z niedoczynnością tarczycy. Zdarzają mi się dni, w których czuję, że puchnę. Obrzęki są szczególnie widoczne wokół oczu i na powiekach. Ten krem pozwala mi szybciej się z nimi rozprawić. To istne wybawienie dla mojej skóry. Mimo działania drenującego, wcale mnie nie podrażnia, co było dla mnie szokujące. Takie produkty kocham najbardziej :)

Krem ma także silne działanie nawilżające. Dodatkowo, co jest dla mnie niezwykle istotne, nie wpływa na występowanie opuchnięcia po nałożeniu kremu. Niektóre kremy, nakładane wieczorem (może mieć na to wpływ także nieprawidłowa aplikacja) potrafią sprawić, że rano budzimy się z opuchnięciami i zaczerwienionymi oczami. Gdy używam tego kremu, mogę być spokojna - nic złego się nie wydarzy.
Krem-żel świetnie sprawdza się w roli bazy pod wszelkie korektory (dogadał się z każdym, który nakładałam, a mam ich sporo).

Jest to niewątpliwie mój hit i wątpię czy jakiś inny krem pod oczy będzie w stanie zrzucić go z 1 miejsca, które zajął odkąd go posiadam. Jest świetny i na 100% kupię kolejne opakowanie :)

Ciekawa jestem czy znacie markę o2skin lub czy mieliście jakiś produkt tej marki? Dajcie znać w komentarzach - jestem tego niezwykle ciekawa ;)