Obsługiwane przez usługę Blogger.

PRIMER-PUDER PRETTY NEUTRAL I PODKŁAD KRYJĄCY OD ANNABELLE MINERALS - CZY ODNALAZŁAM MINERALNE IDEAŁY?

Jakiś czas temu pokazałam Wam we wpisach na blogu i Instagramie moje nowości kosmetyczne. Między innymi znalazły się w nich mineralny primer glinkowy i podkład kryjący od Annabelle Minerals. Dałam sobie więcej czasu na testowanie aby przyjść do Was z rzetelną recenzją tych dwóch produktów.

Jak wiecie, ja minerały bardzo lubię, a moja skóra je kocha. Dzięki nim nie muszę się martwić, że następnego dnia obudzę się z wysypem niedoskonałości na twarzy - jest wręcz przeciwnie. Bardzo doceniam ich właściwości łagodzące i ochronne.



Na powyższym zdjęciu widzicie połączenie primera glinkowego oraz podkładu kryjącego w odcieniu golden fair. Do przypudrowania wybrałam puder-primer glinkowy także marki Annabelle minerals. Wybrałam go ze względu na jego właściwości - zależało mi aby zachować taki bardzo subtelny efekt glow na twarzy, który powstaje po nałożeniu podkładu. Do przypudrowania minerałów w przypadku mojej tłustej skóry świetnie się sprawdza puder z krzemionką lub czysta krzemionka. Ma ona większe właściwości wygładzające strukturę skóry i lepiej zmniejszyłaby ona widoczność porów, natomiast zabierałaby ten efekt rozświetlenia. Wybór pudru zależy od Was, a marka Annabelle także w swojej ofercie ma dedykowane różnym typom cer pudry.

Tyle tytułem wstępu i już przechodzę do omówienia poszczególnych produktów, którym - nie będę ukrywać - warto poświęcić trochę więcej uwagi ;)



Primer puder glinkowy Pretty Neutral od Annabelle Minerals to niezwykły produkt. Dotychczas najczęściej w roli bazy pod podkłady mineralne używałam pudru krzemionkowego, który stosunkowo długo utrzymuje matowy efekt na mojej twarzy. Nie sądziłam jednak, że tak bardzo zakocham się w produkcie, który nie daje aż tak mocnego matu, natomiast to, co się dzieje ze skórą po jego nałożeniu, to istna magia! To kosmetyk, który doceni każda fanka minerałów. Dlaczego? Już Wam wyjaśniam :)


Primer ma pojemność 4 g i kosztuje ok. 50 zł. Został zamknięty w estetycznym, minimalistycznym i funkcjonalnym opakowaniu z sitkiem. Dzięki takiemu rozwiązaniu nie ma obaw o niekontrolowane rozsypanie się produktu.

Kosmetyk ten składa się jedynie z trzech składników - illitu, miki i kaolinu, czyli glinki zielonej, białej i wypełniacza, który także pełni rolę składnika zmiękczającego rysy dzięki odbijaniu światła. Składniki te zawierają szereg składników pozytywnie wpływających na cerę, takich jak: wapń, cynk, żelazo, magnez, sole mineralne oraz makroelementy.



Primer jest idealnie zmielony. Rozprowadzony na skórze cienką warstwą daje istny efekt 3D. Wygładza strukturę skóry zmniejszając widoczność porów oraz zmiękcza ją łagodząc rysy. Jednocześnie daje efekt matu i leciutkiego rozświetlenia - istny photoshop w słoiczku! Mówiłam, że to magia? ;)

Na twarzy puder-primer pozostaje transparentny, ale w bardzo subtelny sposób wyrównuje koloryt cery - dzięki czemu nadaje się również dla bladziochów. Osoby, które nie szukają w produktach krycia, mogą z powodzeniem używać go solo.

Do jego nałożenia rekomenduję pędzel typu flat top lub kabuki, które dzięki krótkiemu, ale zbitemu włosiu, pozwalają na dokładne rozprowadzenie produktu. Dowolny podkład - mineralny czy tradycyjny płynny - rozprowadzają się na nim jak marzenie. Nie tworzą smug, zdecydowanie mniej osadzają się w porach i załamaniach skóry, a także skórkach. Primer znacznie przedłuża również trwałość makijażu, co w przypadku posiadaczy tłustej skóry, jest niezwykle istotne.

Primer-puder pełni również rolę pudru i także w tym przypadku sprawdza się świetnie.



Myślę, że nie muszę Wam mówić po której stronie twarzy jest primer - różnica jest widoczna gołym okiem :)

To niezwykle uniwersalny produkt i teraz już rozumiecie czemu tak bardzo mnie zachwycił i czemu uważam go za kosmetyk niezbędny w mojej kosmetyczce. Jego cena wcale nie musi Was przerażać, gdyż jest on niezwykle wydajny - już niewielka ilość daje świetne rezultaty. Porównanie ceny do wydajności sprawia, że poniesiony koszt staje się znikomy. Polecam Wam ten produkt z całego serca!



Czas na podkład. Testowałam podkład mineralny kryjący w kolorze golden fair. Jest to kolor z gamy żółtej, idealnej dla jasnych, ale ciepłych karnacji. Wybór kolorów jest ogromny - największe bladziochy na pewno znajdą coś dla siebie :)

Kosmetyk występuje w dwóch pojemnościach - 4 g lub 10 g. Opakowania w obu przypadkach są takie same, różnią się jedynie wielkością. Podobają mi się tak samo jak opakowanie primera - wszystko zostało utrzymane w tym samym stylu, więc taki zestaw bardzo ładnie prezentuje się na toaletce.



Testowałam wiele kosmetyków mineralnych o różnych formułach. Ta, którą testowałam ostatnio, jest zdecydowanie najmocniej kryjącą, z jaką miałam do czynienia.

Skład podkładu prezentuje się następująco: Titanium Dioxide, Mica, Iron Oxides, Zinc Oxide. Jak widzicie, produkt składa się z samych tlenków. Dwutlenek tytanu, tlenek cynku i żelaza oraz mika sprawiają, że produkt chroni przed promieniowaniem UVA i UBV, a także świetnie kryje. Pozwala skórze oddychać.



Na powyższym zdjęciu możecie zobaczyć moją skórę z bliska. Mam tu cienką warstwę primera oraz podkładu kryjącego. Zdjęcie zostało zrobione po około 4 h od nałożenia tych produktów. Jak widzicie, kolory skóry został bardzo wyrównany (delikatnie przebija miejsce z przebarwieniem, ale nie dokładałam tutaj dodatkowych warstw - taki podkład możecie również nałożyć punktowo w celu zwiększenia krycia w danym miejscu), a skóra nie wygląda sucho. Mimo jego dosyć ciężkiej formuły, żadne załamania skóry nie zostały podkreślone. Cera wygląda zdrowo i promiennie. Oczywiście po 8 h noszenia podkład wymaga odciśnięcia sebum, natomiast wygląda świetnie nawet po całym dniu noszenia, a wszelkiego rodzaju ewentualne poprawki są niezwykle łatwe do zrobienia. Kiedyś miałam próbkę podkładu matującego i ta wersja w przypadku bardzo tłustej skóry sprawdza się lepiej ze względu na dłuższe utrzymywanie matu. Natomiast ma trochę mniejsze krycie. Ja lubię efekt zdrowej skóry w połączeniu z mocnym kryciem. Szczególnie świetnie ta formuła sprawdza się w przypadku, gdy nagrywam filmy. W kamerze i na zdjęciach wygląda cudownie.


Formuła kryjąca sprawdzi się też u osób z cerą suchą. Pamiętajcie tylko aby nakładać minimalne ilości tego podkładu. Jeśli chcecie uzyskać większe krycie to polecam nałożyć dwie cieniutkie warstwy, niż jedną grubą. W przeciwnym razie możecie w szybki sposób uzyskać efekt ciastka, a trwałość makijażu ulegnie znacznemu zmniejszeniu. Jeżeli zdarzy Wam się przesadzić i poczujecie, że skóra stała się ściągnięta, użycie toniku, hydrolatu, specjalnego fixera lub wody termalnej do zdjęcia efektu pudrowości. Gwarantuję Wam, że cera sucha pokocha to rozwiązanie.

Do aplikacji formuły kryjącej, moim zdaniem, najlepiej sprawdzą się pędzle o zbitym i krótszym włosiu. Dzięki takiej budowie pędzla łatwiej kontrolować ilośc nakładanego produktu - nawet, jeśli wymaga to poświęcenia odrobiny więcej czasu na aplikację.



Nie mogło obyć się bez szalonego zdjęcia - zawsze, gdy mam minerały na twarzy, czuję się świetnie w swojej skórze. Jestem pewna, że między innymi dzięki nim moja cera uległa znacznej poprawie - pory są zmniejszone i nie zapychają się tak łatwo. Na skórze nie pojawiają się niedoskonałości związane z nietolerancją jakichś kosmetyków.

Jak widzicie, możliwe jest stworzenie produktu o mocnym kryciu, który jednocześnie nie będzie robił skórze krzywdy. Za to doceniam minerały. Mogę dowolnie bawić się makijażem, a skóra nadal będzie wyglądać świetnie.


Jeśli nie chcecie wydawać takiej kwoty bez wcześniejszego przetestowania to marka Annabelle posiada możliwość zakupu zestawu próbek, a mieszkańcy Warszawy docenią obsługę w salonie stacjonarnym marki. Tam również możecie przetestować kosmetyki na miejscu i uzyskać fachową pomoc w wyborze najlepszych produktów dla Wasze skóry :)


22 komentarze

  1. Nigdy nie używałam jeszcze produktów mineralnych w sypkiej formie... ale chodzą za mną te minerały coraz bardziej. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio dotarla do mnie paczka i niestety podklad okazal sie byc zbyt ciemny... A ten primer mam, chociaz jeszcze nie uzywalam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz spróbować wymieszać go z drugim kolorem albo zostawić sobie na czas, kiedy będziesz bardziej opalona ;)

      Usuń
  3. Podkład z AM jest moim pierwszym podkładem mineralnym, który polubiłam :) pozostałych kosmetyków nie znam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale masz piękny makijaż. Ja się pokładami mineralnymi nie umiem malować natomiast u Ciebie prezentuje się on nieskazitelnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zapraszam Cię na mój kanał na yt, gdzie jest dużo porad w tym temacie ;)

      Usuń
  5. Makijaż bardzo mi się podoba.
    Szkoda,że ja tak nie umiem się malować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zapraszam Cię na mój kanał makijażowy na yt - staram się przekazywać jak najwięcej wiedzy w tym temacie - orchideamagiapieknatv :)

      Usuń
  6. Coś czuję, że makijaż oczu skradnie cały wpis :D Aż chce się sięgnąć po fiolety :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie uda mu się hehe - cera wygląda świetnie - naturalnie i promiennie ;)

      Usuń
  7. Świetny makijaz <3 Ale oczka przebijają wszystko :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładnie prezentuje się na twarzy. Uwielbiam podkłady mineralne i na razie moimi faworytami są Pixie Amazon Gold, Clare Blanc i Lily Lolo. AM jeszcze nie używałam ale kusi mnie wersja rozświetlająca i na pewno niebawem ją przetestuję. Primer też prezentuje się nieźle, choć dla mnie jest to produkt zbędny. Ja w formie Primera używam zwykłego pudru mineralnego, obecnie Kappok od Pixie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lily lolo też uwielbiam, Pixie i Clare nie miałam ;)
      Ja wcześniej w roli primera używałam krzemionki, ale ten primer jest czymś zupełnie innym - ciekawy produkt :)

      Usuń
  9. Podkład kryjący uwielbiam, a primer kupiłam razem z zestawem miniaturek i już nie mogę się doczekać aż go użyję, bo efekty są boskie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O primerze nie słyszałam,ale miałam ich podkład mineralny i był spoko

    OdpowiedzUsuń