Obsługiwane przez usługę Blogger.

SWEET PEACH HALO MAKEUP + TEST PĘDZLI Z ALIEXPRESS

Ciepłe kolory w makijażu chyba nigdy mi się nie znudzą! Tym razem, przy okazji testowania kompletu pędzli z Aliexpress (marki Jessup), postanowiłam stworzyć makijaż w tylu halo makeup ;)



Do wykonania tego makijażu użyłam:
- podkład Too faced peach perfect odcień snow
- korektor Maybelline instant anti-age rewind odcień light
- puder pod oczy Arbonne setting pretty translucent loose powder
- puder na resztę twarzy Wibo rice powder
- brwi pomada Wibo dark brown
- baza pod cienie Smashbox 24h primer
- paleta cieni Too faced sweet peach
- tusz Lancome monsieur big
- bronzer Golden Rose mineral terracotta powder 04
- róż Mac frankly scarlet
- rozświetlacz Becca gold pop

Na paznokciach hybrydy: white aquarelle (zamiast zwykłego białego lakieru), pure black (do mieszania z białym), cashmere rose, pyłek chrome effect srebrny (fajniej wygląda nałożony na top no wipe położony na lakier cashmere rose - staje się bardziej różowy)

Do wykonania tego makijażu użyłam wyłącznie pędzli marki Jessup. Ciekawa jestem czy już zgadliście - jestem z nich zadowolona czy nie? ;)

Test chińskich pędzli:


10 HITÓW PIELĘGNACYJNYCH ROKU 2017

Czasami zapominamy o odpowiednim pielęgnowaniu naszej skóry i skupiamy się wyłącznie na makijażu, a zwłaszcza na kamuflowaniu niedoskonałości. Tymczasem nie zdajemy sobie sprawy jak ogromną rolę spełnia dobrany zestaw kosmetyków - potrafią one sprawić, że nasza skóra całkowicie się odmieni, a problemy zostaną zredukowane lub zupełnie wyeliminowane. Każda skóra jest inna, a droga do znalezienia ideałów jest długa i kręta - ale zachęcam Was, żebyście się nie poddawali! Każda skóra zasługuje na naszą uwagę :)


Do tego wpisu wybrałam top produkty, które zawładnęły moim pielęgnacyjnym światem w 2018 roku:
1. Olejek do demakijażu Resibo - mój demakijażowy nr 1. Genialnie rozpuszcza nawet wodoodporny makijaż. Nie podrażnia skóry ani moich wrażliwych oczu. Do jego zmywania z twarzy używam szmatki (dołączonej do zestawu) lub gąbeczki konjac. Jest to produkt, który zrewolucjonizował moją pielęgnację - aktualnie zużywam 3 opakowanie ;)
2. Różany tonik do twarzy Evree - oto dowód, że w drogerii także można znaleźć świetne kosmetyki. Tonik ten robi wszystko to, co tonik robić powinien. Dodatkowo, koi skórę. Nie lepi się. Forma sprayu to idealny pomysł
3. Serum do twarzy Re9 Arbonne - produkt, który jest najdroższym kosmetykiem w tym zestawieniu. Natomiast jest to bomba składników, które wygładzają, rozjaśniają, nawilżają skórę. Stosowałam je solo i z kremami. W każdym przypadku sprawdzało się świetnie. Obawiałam się, że będzie dla mnie zbyt ciężkie, ale jego lekka konsystencja sprawia, że jest to produkt niezwykle uniwersalny.
4. Mask of magnaminty Lush - genialna maska o naturalnym składzie. Ma działanie oczyszczające, zmniejszające pory. Wygładza i koi skórę i jednocześnie ją oczyszcza - fenomen! Nigdy wcześniej nie miałam maski o tak szerokim działaniu.
5. Krem pod oczy Nacomi - krem o gęstej, treściwej konsystencji. Mocno nawilża i natłuszcza, ale nie obciąża. Moje wrażliwe oczy dobrze go tolerują. Współgra z kosmetykami do makijażu.
6. Maska oczyszczająca Nacomi - na początku chciałam ją zaliczyć do bubli, gdyż spodziewałam się po niej większego oczyszczania. Oczyszczania, które... widoczne jest dopiero po dłuższym używaniu tego produktu. Dopiero, gdy lepiej go poznamy, okazuje się, że faktycznie oczyszcza i zapobiega powstawaniu niedoskonałości.
7. Krem z kwasem glikolowym 10% Glyskincare - produkt świetny dla osób, które lubią działanie kwasów. Krem oczyszcza pory, rozjaśnia skórę i wygładza jej strukturę. Wersja w formie kremu jest łagodniejsza od emulsji, dzięki czemu nie daje efektu mocnego przesuszenia. Świetny dla prawie każdego rodzaju skóry - muszą na niego uważać osoby z cerą wrażliwą lub zmienioną chorobowo.
8. Peeling enzymatyczny Sylveco - delikatnie oczyszcza i jednocześnie nawilża skórę. Świetny dla osób o wrażliwej, skłonnej do podrażnień skórze. Usuwa martwy naskórek i sprawia, że produkty pielęgnacyjne działają o wiele lepiej.
9. Żel myjący do twarzy Biolaven - najlepszy żel do mycia twarzy, z jakim miałam do czynienia. Nie wysusza skóry, ale potrafi ją dobrze oczyścić. Świetny dla każdego rodzaju skóry.
10. Revitalising facial scrub Montibello - mocno oczyszczający peeling mechaniczny, który został dodatkowo wzmocniony działaniem kwasów owocowych. Dzięki takiemu połączeniu daje on efekt mocnego oczyszczenia. Idealny dla osób, które potrzebują mocniejszego złuszczenia. Nie dla osób o cerze wrażliwej i zmienionej chorobowo.

Podzielcie się w komentarzach Waszymi hitami pielęgnacyjnymi ubiegłego roku  ;)

PRIMER-PUDER PRETTY NEUTRAL I PODKŁAD KRYJĄCY OD ANNABELLE MINERALS - CZY ODNALAZŁAM MINERALNE IDEAŁY?

Jakiś czas temu pokazałam Wam we wpisach na blogu i Instagramie moje nowości kosmetyczne. Między innymi znalazły się w nich mineralny primer glinkowy i podkład kryjący od Annabelle Minerals. Dałam sobie więcej czasu na testowanie aby przyjść do Was z rzetelną recenzją tych dwóch produktów.

Jak wiecie, ja minerały bardzo lubię, a moja skóra je kocha. Dzięki nim nie muszę się martwić, że następnego dnia obudzę się z wysypem niedoskonałości na twarzy - jest wręcz przeciwnie. Bardzo doceniam ich właściwości łagodzące i ochronne.



Na powyższym zdjęciu widzicie połączenie primera glinkowego oraz podkładu kryjącego w odcieniu golden fair. Do przypudrowania wybrałam puder-primer glinkowy także marki Annabelle minerals. Wybrałam go ze względu na jego właściwości - zależało mi aby zachować taki bardzo subtelny efekt glow na twarzy, który powstaje po nałożeniu podkładu. Do przypudrowania minerałów w przypadku mojej tłustej skóry świetnie się sprawdza puder z krzemionką lub czysta krzemionka. Ma ona większe właściwości wygładzające strukturę skóry i lepiej zmniejszyłaby ona widoczność porów, natomiast zabierałaby ten efekt rozświetlenia. Wybór pudru zależy od Was, a marka Annabelle także w swojej ofercie ma dedykowane różnym typom cer pudry.

Tyle tytułem wstępu i już przechodzę do omówienia poszczególnych produktów, którym - nie będę ukrywać - warto poświęcić trochę więcej uwagi ;)



Primer puder glinkowy Pretty Neutral od Annabelle Minerals to niezwykły produkt. Dotychczas najczęściej w roli bazy pod podkłady mineralne używałam pudru krzemionkowego, który stosunkowo długo utrzymuje matowy efekt na mojej twarzy. Nie sądziłam jednak, że tak bardzo zakocham się w produkcie, który nie daje aż tak mocnego matu, natomiast to, co się dzieje ze skórą po jego nałożeniu, to istna magia! To kosmetyk, który doceni każda fanka minerałów. Dlaczego? Już Wam wyjaśniam :)


Primer ma pojemność 4 g i kosztuje ok. 50 zł. Został zamknięty w estetycznym, minimalistycznym i funkcjonalnym opakowaniu z sitkiem. Dzięki takiemu rozwiązaniu nie ma obaw o niekontrolowane rozsypanie się produktu.

Kosmetyk ten składa się jedynie z trzech składników - illitu, miki i kaolinu, czyli glinki zielonej, białej i wypełniacza, który także pełni rolę składnika zmiękczającego rysy dzięki odbijaniu światła. Składniki te zawierają szereg składników pozytywnie wpływających na cerę, takich jak: wapń, cynk, żelazo, magnez, sole mineralne oraz makroelementy.



Primer jest idealnie zmielony. Rozprowadzony na skórze cienką warstwą daje istny efekt 3D. Wygładza strukturę skóry zmniejszając widoczność porów oraz zmiękcza ją łagodząc rysy. Jednocześnie daje efekt matu i leciutkiego rozświetlenia - istny photoshop w słoiczku! Mówiłam, że to magia? ;)

Na twarzy puder-primer pozostaje transparentny, ale w bardzo subtelny sposób wyrównuje koloryt cery - dzięki czemu nadaje się również dla bladziochów. Osoby, które nie szukają w produktach krycia, mogą z powodzeniem używać go solo.

Do jego nałożenia rekomenduję pędzel typu flat top lub kabuki, które dzięki krótkiemu, ale zbitemu włosiu, pozwalają na dokładne rozprowadzenie produktu. Dowolny podkład - mineralny czy tradycyjny płynny - rozprowadzają się na nim jak marzenie. Nie tworzą smug, zdecydowanie mniej osadzają się w porach i załamaniach skóry, a także skórkach. Primer znacznie przedłuża również trwałość makijażu, co w przypadku posiadaczy tłustej skóry, jest niezwykle istotne.

Primer-puder pełni również rolę pudru i także w tym przypadku sprawdza się świetnie.



Myślę, że nie muszę Wam mówić po której stronie twarzy jest primer - różnica jest widoczna gołym okiem :)

To niezwykle uniwersalny produkt i teraz już rozumiecie czemu tak bardzo mnie zachwycił i czemu uważam go za kosmetyk niezbędny w mojej kosmetyczce. Jego cena wcale nie musi Was przerażać, gdyż jest on niezwykle wydajny - już niewielka ilość daje świetne rezultaty. Porównanie ceny do wydajności sprawia, że poniesiony koszt staje się znikomy. Polecam Wam ten produkt z całego serca!



Czas na podkład. Testowałam podkład mineralny kryjący w kolorze golden fair. Jest to kolor z gamy żółtej, idealnej dla jasnych, ale ciepłych karnacji. Wybór kolorów jest ogromny - największe bladziochy na pewno znajdą coś dla siebie :)

Kosmetyk występuje w dwóch pojemnościach - 4 g lub 10 g. Opakowania w obu przypadkach są takie same, różnią się jedynie wielkością. Podobają mi się tak samo jak opakowanie primera - wszystko zostało utrzymane w tym samym stylu, więc taki zestaw bardzo ładnie prezentuje się na toaletce.



Testowałam wiele kosmetyków mineralnych o różnych formułach. Ta, którą testowałam ostatnio, jest zdecydowanie najmocniej kryjącą, z jaką miałam do czynienia.

Skład podkładu prezentuje się następująco: Titanium Dioxide, Mica, Iron Oxides, Zinc Oxide. Jak widzicie, produkt składa się z samych tlenków. Dwutlenek tytanu, tlenek cynku i żelaza oraz mika sprawiają, że produkt chroni przed promieniowaniem UVA i UBV, a także świetnie kryje. Pozwala skórze oddychać.



Na powyższym zdjęciu możecie zobaczyć moją skórę z bliska. Mam tu cienką warstwę primera oraz podkładu kryjącego. Zdjęcie zostało zrobione po około 4 h od nałożenia tych produktów. Jak widzicie, kolory skóry został bardzo wyrównany (delikatnie przebija miejsce z przebarwieniem, ale nie dokładałam tutaj dodatkowych warstw - taki podkład możecie również nałożyć punktowo w celu zwiększenia krycia w danym miejscu), a skóra nie wygląda sucho. Mimo jego dosyć ciężkiej formuły, żadne załamania skóry nie zostały podkreślone. Cera wygląda zdrowo i promiennie. Oczywiście po 8 h noszenia podkład wymaga odciśnięcia sebum, natomiast wygląda świetnie nawet po całym dniu noszenia, a wszelkiego rodzaju ewentualne poprawki są niezwykle łatwe do zrobienia. Kiedyś miałam próbkę podkładu matującego i ta wersja w przypadku bardzo tłustej skóry sprawdza się lepiej ze względu na dłuższe utrzymywanie matu. Natomiast ma trochę mniejsze krycie. Ja lubię efekt zdrowej skóry w połączeniu z mocnym kryciem. Szczególnie świetnie ta formuła sprawdza się w przypadku, gdy nagrywam filmy. W kamerze i na zdjęciach wygląda cudownie.


Formuła kryjąca sprawdzi się też u osób z cerą suchą. Pamiętajcie tylko aby nakładać minimalne ilości tego podkładu. Jeśli chcecie uzyskać większe krycie to polecam nałożyć dwie cieniutkie warstwy, niż jedną grubą. W przeciwnym razie możecie w szybki sposób uzyskać efekt ciastka, a trwałość makijażu ulegnie znacznemu zmniejszeniu. Jeżeli zdarzy Wam się przesadzić i poczujecie, że skóra stała się ściągnięta, użycie toniku, hydrolatu, specjalnego fixera lub wody termalnej do zdjęcia efektu pudrowości. Gwarantuję Wam, że cera sucha pokocha to rozwiązanie.

Do aplikacji formuły kryjącej, moim zdaniem, najlepiej sprawdzą się pędzle o zbitym i krótszym włosiu. Dzięki takiej budowie pędzla łatwiej kontrolować ilośc nakładanego produktu - nawet, jeśli wymaga to poświęcenia odrobiny więcej czasu na aplikację.



Nie mogło obyć się bez szalonego zdjęcia - zawsze, gdy mam minerały na twarzy, czuję się świetnie w swojej skórze. Jestem pewna, że między innymi dzięki nim moja cera uległa znacznej poprawie - pory są zmniejszone i nie zapychają się tak łatwo. Na skórze nie pojawiają się niedoskonałości związane z nietolerancją jakichś kosmetyków.

Jak widzicie, możliwe jest stworzenie produktu o mocnym kryciu, który jednocześnie nie będzie robił skórze krzywdy. Za to doceniam minerały. Mogę dowolnie bawić się makijażem, a skóra nadal będzie wyglądać świetnie.


Jeśli nie chcecie wydawać takiej kwoty bez wcześniejszego przetestowania to marka Annabelle posiada możliwość zakupu zestawu próbek, a mieszkańcy Warszawy docenią obsługę w salonie stacjonarnym marki. Tam również możecie przetestować kosmetyki na miejscu i uzyskać fachową pomoc w wyborze najlepszych produktów dla Wasze skóry :)