Obsługiwane przez usługę Blogger.

MAYBELLINE INSTANT ANTI-AGE - HIT CZY KIT?

Korektor ten na rynku jest już od bardzo dawna - niestety w Polsce w sklepach pojawił się niedawno. Nie miałam wcześniej okazji go przetestować, dlatego stwierdziłam, że muszę go wreszcie wypróbować. 


I dorwałam go na promocji -49% w Rossmannie. Na promocji kupiłam tylko dwa kosmetyki, co zapewne Was zdziwi - ale nie o tym mowa, już wracam do wątku głównego ;)
Muszę przyznać, że w świecie blogerskim i youtubowym ten korektor robi furorę i mało jest negatywnych opinii na jego temat.
Często pytacie mnie o to, które kosmetyki z półki drogeryjnej mogę Wam polecić. Stąd zachęcona opiniami innych i Waszym zainteresowaniem, nie omieszkałam złapać przedostatniej sztuki w mało uczęszczanym Rossmannie. Dorwałam odcień light.
Od razu powiem Wam, że największym minusem tego produktu jest jego cena - w cenie regularnej kosztuje ok 47 zł, więc nie jest to mało. Natomiast sytuację "ratuje" jego pojemność, która wynosi 6,8 ml, przez co stosunek ceny do pojemności jest znacznie przyjemniejszy ;)

Opakowanie jest dosyć specyficzne, gdyż zawartość aplikuje się na skórę za pomocą gąbki. A aby ją wydobyć, należy przekręcić górną część. Aplikator jest stosunkowo wygodny i fajnie rozprowadza produkt, ale i tak wymaga on dokładniejszego rozprowadzenia na skórze. W tym celu świetnie się sprawdza każde narzędzie - pędzel, gąbka i palce. Takie rozwiązanie jest ciekawe, ale znacznie utrudnia utrzymanie higieny kosmetyku. Wiele osób radzi sobie w ten sposób, że pozbywa się gąbkowej nakładki i aplikuje korektor najpierw na dłoń.

A teraz czas na moją opinię na jego temat. Poniżej możecie zobaczyć dwa zdjęcia - przed i po nałożeniu korektora.



Nie mam tu grama makijażu, poza nałożonym korektorem (na 2 zdjęciu). Starałam się jak najlepiej pokazać jego możliwości. Wiem, że nie mam masakrycznych cieni i zmarszczek wokół oczu, natomiast moja skóra z natury w tych miejscach bywa ciemniejsza lub lekko sinawa. Na drugim zdjęciu widzicie korektor leciutko przypudrowany pudrem setting powder Laura Mercier (translucent). 
Odkąd kupiłam ten produkt, używałam go praktycznie codziennie po to, aby wyrobić sobie na jego temat opinię. I wiecie co? Nie dziwię się, że robi taką furorę w internecie! Zobaczcie jak fajnie poradził sobie z z zasinieniami i ciemniejszą skórą. Dodatkowo rozjaśnił ją i rozświetlił. Odcień light, który testowałam, ma żółte tony, dzięki czemu jest bardzo uniwersalny. Jednak większość Polek posiada żółte podtony, więc różowe lub pomarańczowe kosmetyki potrafią dać efekt świnki piggy.
Korektor ten można też nakładać na strefę T w celu jej rozjaśnienia. W tym przypadku także radzi sobie wyśmienicie.
Niewątpliwym plusem jest też jego trwałość i znikome wchodzenie w zmarszczki, co zapewne ucieszy wiele osób. Oczywiście, gdy zależy Wam na trwałości, polecam utrwalenie go za pomocą pudru. Współpracuje także z innymi pudrami, niż ten od Laury Mercier.

Czy będę go polecać? Oczywiście, że tak. W przypadku tego produktu, dla mnie minusy, o których Wam napisałam, są kompletnie nieistotne. Zawartość rekompensuje je w 100%, więc przymykam na nie oko ;)

Ciekawa jestem czy Wy już testowaliście ten korektor lub czy go macie w swojej kosmetyczce. Dajcie znać w komentarzach jak się sprawdza u Was ;)

10 komentarzy

  1. Ja póki co korektorów nie stosuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba tylko u mnie ten korektor pod oczami wygląda koszmarnie :P Przerobiłam dwa opakowania i oba były totalną porażką ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Długo zastanawiałam się nad zakupem, ale przy najbliższej okazji nie będę mieć wątpliwości :)
    Moim faworytem jest korektor Catrice, ciekawe czy utrzyma się na tej pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam go ostatnio na polskim youtubie, ale nie dotarła do mnie jakoś informacja, że jest u nas dostępny :D Pewnie z ciekawości wypróbuję na kolejnej promce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny produkt, kupiłam też na testy i się pozytywnie zaskoczyłam. Szukając opinii trafiłam tutaj i mogę się w 100% zgodzić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny aplikator, ale ja na szczęście nie używam korektorów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem Ci, że efekt mnie zachwycił :) Zapiszę sobie ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń