Obsługiwane przez usługę Blogger.

ZAKUPY TARGI KOSMETYCZNE BEAUTY FORUM & SPA 27 - 28 wrzesnia 2014 CZ. I

W dniach 27-28 września przy ul. Marsa w Warszawie odbyły się targi kosmetyczne Beauty forum & spa. Oczywiście nie mogło zabraknąć tam nas :)
Dzisiaj pokażę Wam co przyniosłam ze sobą z targów.




Tym razem dorwałam się do kolorówki, lakierów do paznokci i pędzli do makijażu. W kolejnej edycji (wiosennej) zamierzam zaopatrzyć się w parę produktów do pielęgnacji twarzy.

Przypuszczam, że pytanie jakie Wam teraz krąży po głowie jest takie - czy można trochę zaoszczędzić robiąc zakupy na takich targach? Można, ale bardziej opłaca się to w przypadku, gdy możemy przeznaczyć na nie większą kwotę (łatwiej uzyskać lepszą ofertę).

Tak, jak już Wam wyżej wspomniałam, byłam zainteresowana głównie kolorówką. Z tego powodu wcześniej przestudiowałam listę wystawców, aby wiedzieć na którym stoisku znajdę produkty, które mnie interesują.

W pierwszej kolejności zahaczyłam o stoisko Orly. Bardzo lubię te lakiery i uważam je za lepsze od słynnych OPI. Tym bardziej ucieszyłam się, gdy zobaczyłam, że część z nich jest na stoisku w cenie 13 zł za sztukę. Wybrałam dwa - granat z połyskiem z serii magnetycznej - Opposites attract oraz perłową czerwień - kolor, który kojarzy mi się ze świętami (i właśnie w tym celu go wzięłam) - Torrid.



Następnym krokiem było udanie się do stoiska z pędzlami marki Maestro. Słyszałam wiele dobrego na temat produktów tej marki i nie mogłam przejść obok z nich obojętnie. Kusiła także ich cena, gdyż najmniejsze pędzelki do oczu były po 10 zł, pędzle do rozcierania cieni po 15 zł, większe - np. do różu w granicach 30 zł, a puchacze do pudru - najdroższe - 40 zł. Zdecydowanie opłaca się je kupić na targach ze względu na cenę. Zobaczymy jak sprawdzą się na dłuższą metę. Wybrałam sobie pędzle o numerach:






Ostatnie stoisko, jakie obległam wraz z koleżankami, było sklepem z kilkoma różnymi markami - od Real Techniques do Make up revolution. Wybrałam: jajko, czyli make up sponge od Real Techniques (tak, ja, która wiecznie zarzekała się, że nie wypróbuje słynnego BB - jak zwykle testuję coś nie wtedy, kiedy jest na to szał), bronzer The Balm Bahama mama i rozświetlacz The Balm Mary-Lou Manizer. Już od jakiegoś czasu krążyły w moich myślach te produkty i w końcu miałam okazję zobaczyć je na żywo, pomacać - i oczywiście kupić.





Po jakimś czasie, gdy przetestuję wszystkie kosmetyki/akcesoria, dam Wam znać co o nich myślę w postach na blogu. Postaram się również nadrobić zaległości po chorobie i pisać więcej recenzji oraz tworzyć więcej makijaży, które wiem, że lubicie :)

MOJE ULUBIONE KREMY POD OCZY

Przygotowałam dla Was post o moich ulubionych kremach pod oczy. Mam nadzieję, że temat ten Was zainteresuje.






BIODERMA SENSIBIO EYE GEL CONTOUR DES YEUX


Pojemność: 15 ml
Cena regularna: ok. 40 zł (ale można dostać go w ciekawej cenie na promocjach)
Dostępność: apteki stacjonarne, apteki internetowe, drogerio-apteka Super pharm
Obietnice producenta (ściągnięte z KWC):
„Krem pod oczy Sensibio Bioderma przeznaczony jest do wrażliwej skóry wokół oczu z tendencjami do tworzenia się cieni pod oczami, drobnych zmarszczek i powstawania tzw. "kurzych łapek". Żel regeneruje i wzmacnia skórę wokół oczu. Poprawia wygląd skóry poprzez działanie ujędrniające i uelastyczniające. Może stanowić podkład pod makijaż”

Plusy:
- delikatny, nadaje się dla osób o wrażliwych oczach (oczywiście uwzględniając właściwe nakładanie kremu – nie wkładamy kremu do worka spojówkowego)
- nie przesusza skóry przy dłuższym stosowaniu
- nawilża
- nadaje się do stosowania pod podkład
- delikatnie wygładza – raczej jako prewencja, niż walka z problemem
- wydajny
- łatwo dostępny
- wygodny aplikator

Minusy:
- cena
- nie likwiduje mocnych cieni pod oczami
- za słaby w przypadku poważniejszych problemów ze skórą w okolicach oczu
- może być lepki, szczególnie gdy nałożymy go w zbyt dużej ilości





























TOŁPA, PLANET OF NATURE, RELAKSUJĄCY KREM NAWILŻAJĄCY POD OCZY I NA POWIEKI

 

Pojemność: 15 ml
Cena regularna: ok. 20 zł
Dostępność: drogerie (Rossmann, Natura, Hebe – w Jasmin nie sprawdzałam), drogerie internetowe
Obietnice producenta (ściągnięte z KWC):
„Dzięki naturalnym ekstraktom roślinnym krem doskonale odżywia, regeneruje i nawadnia skórę wokół oczu. Twoja skóra staje się sprężysta i napięta, a podrażnienia zostają zredukowane. Krem zawiera torf Tołpa, ekstrakty roślinne z lukrecji, świetlika i bławatka, witaminę E.

Plusy:
- bardzo delikatny, nadaje się dla osób o wrażliwych oczach (oczywiście uwzględniając właściwe nakładanie kremu – nie wkładamy kremu do worka spojówkowego)
- nie przesusza skóry przy dłuższym stosowaniu
- bomba nawilżająca
- zmniejsza opuchliznę
- nadaje się do stosowania pod podkład
- wygładza – raczej jako prewencja, niż walka z problemem
- szczególnie sprawdzi się u osób, które szukają solidnego nawilżenia
- bardzo wydajny
- łatwo dostępny
- dobra cena

Minusy:
- nie likwiduje zmarszczek i mocnych cieni pod oczami (ale nie do tego jest przeznaczony)
- za słaby w przypadku poważniejszych problemów ze skórą w okolicach oczu
- opakowanie – brak pompki – typowy słoiczek – dobrze widać pozostałą ilość kosmetyku (nie jest to dla mnie niewygodne, ale pompka zawsze zapewnia większą higienę)



PHARMACERIS A OPTI-SENSILIUM CREAM

Pojemność: 15 ml
Cena regularna: ok. 30-40 zł
Dostępność: apteki, apteki internetowe
Obietnice producenta (ściągnięte z KWC):
„Krem posiada niezwykle skuteczne działanie przeciwzmarszczkowe dzięki zawartości innowacyjengo peptydu z unikalną sekwencją aminokwasów, który aktywnie usuwa wszystkie typy zmarszczek, ujędrnia i nawilża. Badania konsumenckie dowiodły zmniejszenia widoczności zmarszczek u 67% badanych oraz zlikwidowanie objawów zmęczenia skóry i worków pod oczami u 56% badanych. Krem doskonale odżywia, rewitalizuje i nawilża zmęczoną skórę dzięki woskowi z oliwek oraz zawartości mieszaniny naturalnych olei z babassu, passiflory i ryżu, które ułatwiają przenikanie substancji odżywczych w głąb skóry i zapobiegają jej wysuszeniu. Krem nie powoduje podrażnień, działa łagodząco i kojąco.
Efekt wg producenta: redukcja zmarszczek i objawów zmęczenia skóry wokół oczu widoczna już po tygodniu stosowania. Zaleca stosować codziennie przez minimum 4 tygodnie.


Plusy:
- bardzo delikatny, nadaje się dla osób o wrażliwych oczach (oczywiście uwzględniając właściwe nakładanie kremu – nie wkładamy kremu do worka spojówkowego)
- nie przesusza skóry przy dłuższym stosowaniu
- bomba nawilżająca
- zmniejsza opuchliznę i zasinienia
- nadaje się do stosowania pod podkład
- wygładza (mocniej, niż krem Tołpy)– raczej jako prewencja, niż walka z problemem
- szczególnie sprawdzi się u osób, które szukają solidnego nawilżenia oraz chcą zacząć działać przeciwzmarszczkowo lub delikatnie zmniejszyć pierwsze oznaki starzenia
- wydajny
- łatwo dostępny
- opakowanie z pompką – mamy pewność, że zużyjemy cały produkt, a dodatkowo korzystanie z niej zapewnia większą higienę

Minusy:
- cena
- nie likwiduje zmarszczek i mocnych cieni pod oczami (ale nie do tego jest przeznaczony)
- za słaby w przypadku poważniejszych problemów ze skórą w okolicach oczu – zmarszczek
- brak przezroczystości opakowania nie pozwala na kontrolę pozostałej ilości kosmetyku






































Pewnie jesteście ciekawi, który z tych kremów lubię najbardziej?
Na równi postawiła bym zarówno krem Tołpy, jak Pharmaceris. W dalszej kolejności jest Bioderma.
Produkty Pharmaceris i Tołpy różnią się tym, że ten pierwszy działa bardziej wygładzająco i chroni skórę przed powstawaniem zmarszczek, a drugi to typowy nawilżacz z delikatnym działaniem wygładzającym. Od każdego z nich oczekuję innego efektu i pod tymi względami sprawdzają się świetnie. Produkt Biodermy będzie fajną opcją dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z kosmetykami do pielęgnacji skóry wokół oczu – ze względu na to, że jest to delikatny żel, który na pewno nie zasieje nam spustoszenia.


W tym miejscu też obowiązkowo muszę dodać, że moje oczy i skóra wokół nich jest naprawdę wrażliwa i nie każdy krem jest przez nią tolerowany. Wszystkie 3 kosmetyki, o których napisałam wyżej, są sprawdzone przeze mnie pod kątem podrażnień.
W każdej recenzji osobno starałam się także zwrócić Waszą uwagę na właściwe nakładanie kremu. Bardzo często nieumiejętne jego używanie prowadzi do podrażnień, szczypania i łzawienia – krem nie może dostać się bezpośrednio do oczu. Nakładamy go poniżej, ruchem wklepującym, nie rozcierającym (w ten sposób przy braku odpowiednich umiejętności możemy spowodować wcześniejsze powstawanie zmarszczek).

MOJE ULUBIONE APLIKACJE NA TELEFON Z ANDROIDEM

Wredne choróbsko zmusiło mnie do zakleszczenia się w domowym kokonie. Do stworzenia jakiegoś makijażu moja dzisiejsza –a właściwie niedzisiejsza - twarz nie za bardzo się przyda.  Z tego powodu postanowiłam napisać dla Was post, który może się przyda. Będzie to post o moich ulubionych aplikacjach na telefon z systemem Android.
Aplikacje podzieliłam na kilka kategorii, aby post był bardziej czytelny.



1.       PRZEGLĄDANIE:
·       Chrome – przeglądarka, która działa sprawnie i jest bardzo wygodna w obsłudze
·      Jakdojade.pl – aplikacja, dzięki której łatwo sprawdzić rozkład komunkacji miejskiej lub dowiedzieć się jak dojechać w dane miejsce
·      Instagram – aplikacja do podglądania twórczości/dnia codziennego innych osób
·      Youtube – chyba nikomu nie trzeba przedstawiać? :)
·      Kwc –katalog „Kosmetyk wszech czasów” – zanim kupię jakiś kosmetyk, zawsze sprawdzam opinie na jego temat, m. in. na tej stronie
2.       KOMUNIKACJA:
·      Facebook – ta aplikacja jest tak samo dobrze Wam znana, jak Youtube
·      Whatsapp – bardzo fajny komunikator, którego działanie opiera się na połączeniu z internetem. Po zainstalowaniu sam odnajduje osoby, które mają na swoim telefonie tę aplikację i które są na naszej liście kontaktów (można także wysłać wiadomość z zaproszeniem do pobrania pliku). Dzięki niemu można wysyłać wiadomości, zdjęcia, filmy i muzykę. Jest bardzo łatwy w obsłudze i sprawdza się naprawdę świetnie. Fajna opcja dla osób, które nie mają zbyt wiele minut/smsów w pakiecie, a mają dostęp do darmowego internetu.
3.       ORGANIZACJA:
·       Keep – świetny program. Nadaje się do tworzenia notatek, list z odznaczaniem i zaznaczaniem pól, do przechowywania zdjęć, informacji, a nawet można zachować stronę internetową (podczas przeglądania wystarczy zaznaczyć opcję – udostępnij i wybrać Keep – program sam przekieruje notatkę do aplikacji na telefonie). Plusem jest też to, że wszystkie pola są kolorowe, dzięki czemu konkretna informacja nie zginie w gąszczu innych. Utworzone przez nas notatki można udostępniać innym. Keep to program od Google, co pozwala na przechowywanie tych danych także w sieci.
·       Listonic – program stworzony do robienia list. Szczególnie sprawdzi się podczas zakupów, ponieważ posiada opcję zaznaczania i odznaczania ptaszkami danej rzeczy. Podczas tworzenia listy pojawiają się podpowiedzi, co skraca czas tworzenia. Fajna opcja dla tych, którzy wiecznie gubią kartki :)
·      Mój kalendarzyk – coś dla kobitek, którym ciężko jest dokładnie kontrolować czas cyklu. Ta aplikacja ułatwia zadanie, gdyż po wpisaniu danych, sama oblicza czas, dni płodne oraz moment wystąpienia miesiączki. Są też zamieszczone opcje dotyczące planowania i przebiegu ciąży itp., ale na razie nie zagłębiałam się w to.



4.       SPORT:
·       Endomondo – bardzo dobry program dla osób uprawiających różne sporty,  ale ja ulubiłam go sobie do biegania. Dzięki niemu można dokładnie kontrolować czas, ilość spalonych kalorii, tempo, średnią prędkość i wiele innych. Minusem jest fakt – aby w pełni korzystać z jego funkcji, należy mieć połączenie z internetem.
5.       GRY/ZABAWY/NAUKA:
·       2048 – gra logiczna – wciąga potwornie.
·       Duolingo – programik służący do nauki języków, choć na razie sprawdzam jak sprawuje się w przypadku języka angielskiego. Nauka przez zabawę – miks obrazków, zadań ze słuchu oraz tłumaczeń podanych zdań wraz z limitem żyć – za każdy błąd następuje utrata życia. W przypadku, gdy utraci się wszystkie życia, daną część lekcji trzeba rozwiązywać od nowa. Jedyna moja uwaga – nie będzie to dobra opcja dla osób, które wcześniej nie miały nic wspólnego z danym językiem, gdyż nie jest to typowa lekcja krok po kroku – i zamiast chęci do nauki może wywołać frustrację .
6.       INNE:
·       Luxmed – aplikacja idealna dla osób, które mają wykupiony pakiet medyczny. Pozwala ona na umówienie wizyty oraz sprawdzenie wyników badań.
·       Latarka – nigdy nie wiadomo, kiedy zrobi się ciemno :P
·       Icon changer – zapewne zwróciliście uwagę na niecodzienny wygląd niektórych ikonek na moim telefonie – sprawił to ten program. Ikonek do wyboru jest mnóstwo, są również tapety. Jedyna wada – w wersji darmowej można skorzystać jedynie z 10 darmowych ikonek (zastanawiam się, czy nie da się ściągnąć innego, podobnego do tego programu i zmienić kolejne ikonki)


SZAMPON I ODZYWKA BANANOWA Z THE BODY SHOP

Witajcie Kochani, dziś chciałabym Wam opowiedzieć o kupionych ostatnio dwóch produktach z The Body Shop.




Mowa o szamponie i odżywce z serii ,,Banana''. Jak sama nazwa wskazuje, mają one zapach bananowy dzięki temu, że zawierają w sobie ten składnik. Do TBS poszłam oczywiście po moją ukochaną mgiełkę o zapachu wanilii, ale – cóż, nie byłabym sobą – gdybym nie zapytała o to, co ciekawego jeszcze mają w asortymencie. A może jakieś ciekawe promocje? I znalazło się kilka produktów w naprawdę fajnej cenie – przy zakupie większej ilości takich samych produktów, ich cena jest niższa. Całkiem fajny pomysł :) W drodze do kasy zauważyłam, że jedna z klientek rozmawia na temat w/w serii bananowej. Przy zakupie szamponu i odżywki, płaciło się 25 zł (w regularnej cenie każdy z tych kosmetyków kosztuje 25 zł).

Z ciekawości zdecydowałam się na taki zestawik - aby zobaczyc co to za cudo.

Zapach jest naprawdę ciekawy - pachnie jak banan z dodatkiem mydła. Z wyglądu przypomina mi bananową papkę do jedzenia dla dzieci (choć kolor jest intensywniejszy). Według producenta, banany pochodzą z Ekwadoru.
Jakie działanie obiecuje nam producent? Włosy powinny stać się miękkie, lekkie i lśniące.

Jakie są moje wrażenia?
Wolę jak szampon się porządnie pieni – w tym przypadku tworzenie się piany jest ograniczone, co zmusza większego zużycia produktu. Generalnie szampon jest ok, ale nie skradł mojego serca.
Jeśli chodzi o odżywkę, to muszę przyznac że jest naprawdę fajna. Włosy  po jej użyciu są miekkie w dotyku, ale nie obciążone. W tym miejscu muszę dodać, że moje włosy są grube i chłoną składniki aktywne jak gąbka. Wyjątkowego blasku nie zauważyłam, ale moim włosom dosyć trudno dogodzić, więc cudów nie ma co się spodziewac.






Podsumowując, moje zdanie jest takie - szampon zastąpiłabym produktem dostosowanym do potrzeb Waszej skóry głowy, a odżywkę szczerze polecam, bo jest jest to produkt godny wypróbowania :)

Dominika

MAKIJAZ OKAZYJNY - MAKIJAZ SWIADKOWEJ

Dziś przyszedł czas na pokazanie Wam makijażu pięknej świadkowej, jaką miałam okazję malować pewnej pięknej soboty. Makijaż utrzymany w graficie i czerni, z cielistym cieniem i delikatnym pyłkiem rozjaśniającym, do tego usta utrzymane w stonowanym odcieniu.
Prawda, że piękna? :)